Pierre Rene professional Genial Volume


Czas na kolejny tusz lecz tym razem innej firmy i innej półki cenowej. Ostatnim czasie parę maskar mi si przewinęło przez ręce więc możecie się spodziewać jeszcze parę recenzji chociaż mogę Wam zdradzić że przymierzam się do kupna Max Factor False Lash Effect lub Loreal False Lash Wings.




Od producenta:
"Wielofunkcyjny tusz do rzęs - pogrubia, wydłuża, definiuje makijaż!
Aplikacja ułatwia indywidualną kreację makijażu:
1 warstwa - efekt naturalnych rzęs
2 warstwa - efekt sztucznych rzęs
Komfortowa silikonowa szczoteczka z innowacyjną końcówką optymalnie modeluje rzęsy."



Muszę przyznać opakowanie przyciąga wzrok, takiego jeszcze nie miałam. Najbardziej podoba mi się że firma poszła w biel dużo jest na rynku opakowań w czarnej kolorystyce ale w białej bardzo mało.




Szczoteczka silikonowy ale to mi akurat nie przeszkadza. Pracuje na dużej ilości tuszy który każdy ma kompletnie inną szczoteczkę chociaż najlepiej pracuje się z grubymi szczotami (jak dla mnie). 'Włoski' ma krótkie prostopadłe, dzięki takie szczoteczce mamy uzyskać efekt pogrubienia.



Do tego tuszu robiłam już trzy podejścia.
Przy pierwszym użyciu byłam zbyt rzadka więc dałam jej odpocząć chciałam aby odleżała. Po tygodniu znów do niej wróciłam ale ta nadal nie przyschnełam. Ponownie wróciłam do niej po miesiącu i co ciągle to samo. Jest zbyt rzadka przez co tworzy pajęcze nóżki które za diabła nie chciały się rozczesać.
Według producenta miała być pogrubiająca lecz takiego efektu to już w ogóle nie zauważyłam u siebie.
Swoją dostałam w JOYbox (KLIK) ale sprawdziłam na stronie producenta kosztuje 20,99zł jak za taki efekt to zdecydowanie za dużo. Z racji że miałam już nie jeden tusz do rzęs mam duże oczekiwania co do nich i jednak efektu na rzęsach przy tym tuszu nie jest zadowalający a tych pajęczych nóżek nie wybaczę.

W tym wszystkim ewentualnie szczoteczkę mogę zapisać na plus ale to wszystko


Przy okazji tak z ciekawości porównałam Wam szczoteczki Pierre Rene professional i tej z MaybellineVolme Colourist o której pisałam TUTAJ
Obie mniej więcej używałam w tym samym czasie stąd to porównanie.

Widzicie Maybelline ma tradycyjną szczotkę zwężaną ku górze a Pierre Rene ma silikonową na całej długości ma tą sam grubość.



Miałyście do czynienia już z maskarami od Pierre Rene? :)

* post nie jest sponsorowany

1 komentarz:

  1. wygląda bardzo ciekawie ;)
    dodaje do obserowanych !
    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/08/wondershow-volume-mascara-eveline.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy pozostawiony komentarz:)
Bardzo chętnie poznam Twoje zdanie:)
Każdy pozostawiony ślad motywuje mnie do dalszego pisania:)