16:00:00

L'Oreal Paris Infallible More Than Concealer

L'Oreal Paris Infallible More Than Concealer


Jak zdążyliście zauważyć luty a raczej przełom luty / marzec jest miesiącem nie tylko wyprzedaży ale i nowości w sklepach. Nie będę się rozwodzić nad każdym aspektem wyprzedaży i nowości w każdym sklepie – pokaże Wam te które mnie zachwyciły i trafiły do mojego koszyka.
Ostatnio trudno nie zauważyć że marki drogeryjne wypuszczają coraz lepsze produkty. Nie bez powodu napisałam że lepsze bo nawet ja zauważyłam.

16:00:00

Fenty Beauty By Rihanna Pro Filt'r Instant Retouch Concealer

Fenty Beauty By Rihanna Pro Filt'r Instant Retouch Concealer



Powiem Wam jedno mam takie zaległości ze wszystkim że masakra. Nie wiem powoli w co mam ręce włożyć. Nie tylko tutaj ale ogólnie, w domu piętrzy się już wszystko.
Dopiero co podsumowałam rok pod względem kosmetycznym to za chwilę będzie podsumowywać pierwszy miesiąc nowego roku. Lecz może zanim go sobie podsumujemy. Chociaż raz będziemy bardziej na bieżąco.
Ostatnio na tapecie jest nowość z Fenty Beauty By Rihanna Pro Filt'r Instant Retouch Concealer No 140. Mogę Wam z ręką na sercu powiedzieć że zamówiłam ten korektor 5min po tym jak wszedł do Sephora a nie wiedziałam żadnej (!) recenzji na jego temat. Oczywiście film na jego temat możecie znaleźć na kanale.

16:30:00

L'Oreal Paris HYDRA GENIUS Aloe Water

L'Oreal Paris HYDRA GENIUS Aloe Water


Czy jest jakaś marka która jeszcze nie ma w swojej ofercie kosmetyków z aloesem? Nie wydaje mi się. Jestem jedną z niewielu osób których nie pochłonął aloesowy szał. Pierwszy raz zobaczyłam L'Oreal Paris HYDRA GENIUS Aloe Water  standardowo przy okazji któregoś filmu Fleur De Force  oraz Lydia Elise Millen, w końcu to było coś innego, coś nowego i niedostępnego w Polsce.
Nie ukrywałam nigdy że żałuje że 90% fajnych rzeczy nie jest dostępnych u nas i z niecierpliwością czekam aż wejdą lub chociaż będą dostępne na stronach z wysyłką do Polski.

16:30:00

HOURGLASS luksusowy kosmetyk czy zachcianka ??

HOURGLASS luksusowy kosmetyk czy zachcianka ??


Kosmetyki HOURGLASS przewinęły się na moim blogu nie raz nie dwa głównie w ulubieńcach. Tutaj nie będę ukrywać że może nie cała marka z racji że mam aż jeden ich kosmetyk ale on okazałam się super. Co innego "być dobry, spełnia swoje zadania ale czy na prawdę nie ma nic tańszego kosmetyku który robi dokładnie to samo. Może to po prostu droga zachcianka.
Czyli jednym słowem czy naprawdę jest wart swojej ceny?

Lecz zacznijmy od samego początku marka HOURGLASS powstała w 2004r i ma być uosobieniem luksusu i piękna. Nie testowana na zwierzętach tworzy unikatowe i starannie opracowane kosmetyki do makijażu i jednoczesnej pielęgnacji są łatwe w aplikacji i w naturalny sposób poprawiają wygląd cery. Przełomowe formuły i nowoczesne opakowania czynią z Hourglass markę, która dyktuje trendy, a każdy kolejny stworzony przez nią produkt szybko zyskuje miano kultowego.

Kosmetyk który bierze pod lupę to Ambient Lighting Palette w odcieniu Diffused Edit. Wybrałam opcję z bronzerem a konkretnie
puder wykończeniowy Diffused Light
róż Euphoric Fusion
bronzer Luminous Bronze Light

A także Ambient Strobe Lighting Powder w odcieniu Euphoric Strobe Light.


Całość jest zamknięta w bardzo eleganckim i luksusowym opakowaniu. To jest opakowanie typu widać na nim wszystkie paluchy ale wygląda bosko. Chyba właśnie opakowania sprawiają że chce mieć daną rzecz.




To co rozkładamy paletę na czynniki pierwsze, czas na puder. Puder ma oprócz oczywistego przedłużenia trwałości makijaż również dawać delikatny glow. Taki puder rozświetlający już kiedyś miałam Lirene Dermoprogram City Matt. Tak jak w przypadku Lirene DERMOPROGRAM z bliska było widać drobinki brokatu, tak dokładnie brokatu tak w HOURGLASS tego nie mamy.
Diffused Light pozostawia skórę wygładzoną przy tym też matuje ale odbija światło i to jest ten efekt rozświetlenia.
Gdy chodzi o okolicę pod oczami tutaj znam pudry które sprawdzają się zdecydowanie lepiej. Przy delikatniejszych korektorach typu Catrice Liquid Camoflage  jeszcze ujdzie chociaż już tak po 5h widzę że korektor się zebrał, przy REVOLUTION PRO full cover camouflage concealer  już nie daje rady z racji że to jest ten typ korektora który trzeba bardzo dobrze przypudrować.



Róż to jest to czego prawie w ogóle nie używam, przekonałam się już do używania bronzer. Za to Luminous Bronze Light uwielbiam (!)  Mimo swoich drobinek nadaje się jak najbardziej do konturowania, również nie jest typowo chłodny.
Róż jak i bronzer bardzo ładnie wyglądają na oczach.



Kolejnym kosmetykiem marki HOURGLASS jest Ambient Strobe Lighting Powder w odcieniu Euphoric Strobe Light.



Na pewno to nie jest typowy puder daje zbyt dużo blasku. Jakiś czas temu był szał na modelowanie twarzy przy pomocy rozświetlacza i chyba wtedy wpadli na pomysł stworzenia pudru.
Powiem Wam że wygląda zjawiskowo, daje idealne subtelne rozświetlenie.





16:00:00

Urban Decay NAKED Cherry czy warto??

Urban Decay NAKED Cherry czy warto??



Jakiś czas temu na kanale pokazywałam zakupy z Sephory za to dzisiaj przybliżę Wam powód w ogóle tych zakupów czy to o czym marzyłam gdy tylko zobaczyłam PR box u Tati Westbrook czyli Urban Decay NAKED Cherry. Zawsze bardziej ciągnęło mnie do palet Too Faced niż Urban Decay.
Pamiętacie bodajże w zeszłym roku chorowałam na Urban Decay NAKED Heat ale koniec końców jej nie kupiłam jednak.



Żebyście nie pomyśleli że chce / kupuje wszystko co Tati pokazuje czy zachwala, wraz z Fleur są dla mnie najbardziej rzetelnym źródłem. Nawet jeśli dostają coś w ramach współpracy czy PR box przekazują swoje opinie, wrażenia a nie że sponsorowane to same och i ach the best of.

--> Tati Westbrook

--> Fleur De Force



Od razu widać że opakowanie jest solidne, już pierwszego dnia paleta miała lekki wypadem. Opakowanie trochę ucierpiało ale cienie w całości a to najważniejsze.

z racji że jest tak solidne jest gorsze do podróżowania w przeciwieństwie do np. Zoeva.
Pod względem opakowań NAKED zawsze mi się podobały, widać od razu że jest mocne i cały ten desing jakoś do mnie przemawia.




Jak zawsze w komplecie znajduje się dwustronny pędzelek, osobiście takich nie lubię ponieważ któraś strona zawsze będzie miała zniekształcone włoski.

Paleta została wykonana w ciepłej tonacji. Tak dokładnie to jest moja druga paleta z Urban Decay i druga w ciepłej tonacji, jak pamiętacie pierwsza to BACKTALK. Szczerze mam już dosyć brązów (większość moich pierwszych palet była w odcieniach brązu)


NAKED Cherry zawiera łącznie 12 cieni w tym 7 matów i 5 błyszczących. Najbardziej męczę błyski, po maty sięgam bardzo rzadko.




Po Urban Decay możemy spodziewać się trwałości, pigmentu oraz blendowania i tak paleta nie zawiodła. Mamy głęboki pigment a blendowanie to sama przyjemność. Cienie dają się z łatwością budować no i ta trwałość - bajka.

Zastanawiałam się tylko czy warto dawać za paletę ponad 200zł gdzie w dużo niższej cenie znajdziemy również podobną kolorystykę? Wiecie co warto! Nie wiem czy jakakolwiek znana mi paleta (drogeryjna) oprócz kolorystyki tak dobrze się buduje, ma taką intensywną pigmentacje.
Fakt tutaj płacimy też za markę ale osobiście wolę więcej zapłacić lecz mieć pewność że produkt spełni moje oczekiwania niż zaoszczędzić i zastanawiać się czy cienie wytrzymają chociaż pół dnia.
Taką zasadą kieruje się nie tylko w przypadku cieni ale także reszty.



Copyright © 2016 kruszynkaaa91 , Blogger