[...] wielki kubas w Starbucksie to właściwie samo zdrowie

Jakiś czas temu trafiłam na stronę Women'sHealth na artykuł o kofeinie jako o narkotyku.
Pełen artykuł znajdziecie TUTAJ ja przytoczę Wam fragmenty.
Ideą artykułu było sprawdzenie przez autora czy kawa uzależnia
Na moim kuchennym stole, biurku i nocnym stoliku zostało już tylko miejsce na kubek z kawą. Rozpuszczalną piję w ilościach przemysłowych. Zaczynam od tej tuż po przebudzeniu, później jeszcze druga przed wyjściem do pracy, w pracy trzecią, czwartą i czasami piątą.
No i po powrocie do domu zazwyczaj jeszcze dwie. Chyba że muszę siedzieć do późna, tak jak w tej chwili – wówczas wypijam jeszcze jedną dodatkowo, około północy.
W zasadzie mogę więc powiedzieć, że piję kawę nałogowo. Ale czy to podobny nałóg jak papierosy czy alkohol?
W "Journal of Caffeine Research” ukazał się niedawno artykuł, którego autorzy opisali nową jednostkę chorobową – caffeine-use disorder (CUD), co można przetłumaczyć jako nerwicę kofeinową. Ludzie cierpiący na CUD to ci, którzy codziennie dostarczają sobie ponad 400 mg kofeiny, mają fizyczne objawy odstawienia i nie potrafią zrezygnować z kawy, nawet gdy dowiadują się, że takie nadmierne spożycie jest zagrożeniem dla ich zdrowia.
[..,]przekraczam granicę 400 mg kofeiny. Przynajmniej pod tym względem jestem z pewnością ponadprzeciętny. Statystyczny Polak spożywa w ciągu roku równowartość około 3 kg surowej kawy, podczas gdy nasi zachodni sąsiedzi prawie 7 kg, a rekordziści, Skandynawowie, od 9 do 11 kg. Ja ze swoim upodobaniem do kofeiny wyróżniałbym się nawet w Szwecji – po szybkich obliczeniach (8 g x 7 dziennie x 365 dni) wyszło mi, że wypijam około 20 kg kawy w ciągu roku.

Robię więc sobie słabe kakao i zaczynam dzień. Teoria o zbędności porannej kawy potwierdza się. Umysł mam sprawny, koordynacja ruchowa też jak zwykle.
Około 11.30 zaczyna mnie lekko ćmić głowa. Myślę, że to pierwszy efekt niedoboru kofeiny, bo należę do grupy tych szczęściarzy, których głowa prawie nigdy nie boli. Pamiętając, że przyczyną bólu głowy może być odwodnienie organizmu, przełamuję się i wypijam szklankę wody. Niestety, to chyba nie kwestia odwodnienia. Powoli czuję też, jak zwalnia mój mózg. Coraz trudniej mi się skupić na tym, co czytam, nie mówiąc już o pisaniu. Na zebraniu – mimo że jest burzliwe – dopada mnie krępujący atak ziewania.

We wszystkich naukowych źródłach, w których szukałem wiedzy na temat uzależnienia od kawy, uczeni wymieniają ból głowy jako główny objaw odstawienia kofeiny. Po raz kolejny przekonuję się, że nauka nie kłamie. Ból staje się nie do zniesienia
Około 14 wypijam więc rozpuszczalną aspirynę. Pomaga – przynajmniej na tyle, że mogę poudawać, że pracuję.
Brytyjski eksperyment wykazał bowiem, że niewyspani kierowcy po filiżance kawy popełniali na symulatorze mniej błędów niż ci, którzy kawy nie wypili. 
Jestem rozkojarzony

[...]właściwie ten mój nałóg mi nie przeszkadza, a wręcz go lubię
"Espresso na 30 minut przed treningiem w znaczący sposób poprawia wydolność zarówno przy treningu wytrzymałościowym, jak i siłowym oraz szybkościowym – wyjaśnia Christine Bailey z Advance Nutrition. – Dodanie kofeiny do szejka po treningu sprawia, że poziom glikogenu wraca do normy o 66% szybciej niż bez kofeiny”.
Regularne picie kawy zwiększa wrażliwość na insulinę i przyspiesza metabolizm cukrów, tym samym zmniejszając o 25% ryzyko zachorowania na cukrzycę. A kawka przed treningiem przyspiesza spalanie tłuszczu. Kofeina pomaga rozkładać kwasy tłuszczowe, dzięki czemu organizm łatwiej może pobierać z nich energię. Wszystko wskazuje więc na to, że filiżanka małej czarnej, albo nawet dużej czarnej lub wielki kubas w Starbucksie to właściwie samo zdrowie i nie ma sensu walczyć z wymyślonym nałogiem.
badanie z 2013 roku, które wykazało, że kawosze żyją krócej. Wiadomo też, że kofeina może zaburzać sen – co skutkuje nie tylko niewyspaniem, ale również przybieraniem na wadze, osłabioną odpornością i problemami z koncentracją.
Dla podtrzymania się na duchu wyliczam jeszcze korzyści z kawowego detoksu: będę miał bielsze zęby, mocniejszy sen, schudnę bez wysiłku (bo kawę lubię tylko słodzoną, a to w ciągu dnia co najmniej 200 pustych kalorii) oraz – co nie jest bez znaczenia – zaoszczędzę sporo kasy. Już wcześniej, gdy liczyłem, ile kilogramów kawy rocznie zużywam, szybko przeliczyłem to sobie na złotówki. Ze zdumieniem odkryłem, że na kawę pitą w domu i w pracy wydaję około 2500 złotych rocznie.

Nie zrezygnuję z kawy – oprócz walorów zdrowotnych to przecież również rytuał, który sprawia mi przyjemność. Ale na pewno zmniejszę dawki.  


Pewnie się teraz zastanawiacie po co przytaczam Wam fragmenty artykułu jakiegoś faceta.
Muszę się do czegoś przyznać - w niedalekim czasie przeżyłam dwa takie 'kawowe odwyki' a tym jeden nie dawno na święta.

Sami możecie zauważyć że nie ma dnia / tygodnia abym nie pokazywała kubka aromatycznej kawy. Czasami wręcz muszę się powstrzymywać lub robić kilka razy to samo zdjęcie bo w tle ukazuje się kubek z aromatyczną kawką.

W artykule WH padło pytanie 'czy to podobny nałóg jak papierosy czy alkohol?' No więc właśnie jak to jest? Jak Wy uważacie?
Według mnie to nie jest zdecydowanie taki sam nałóg. Dlaczego ta uważam bo to nie szkodzi tak jak tamte dwie rzeczy.
Ostatnio na święta wyjechałam do szwagierki /z racji że u niej nikt nie pija kawy a w sklepach ludzi od cholery/ zapomniałam zwyczajnie kupić kawę dla siebie.
No i właśnie niestety ból głowy dał o sobie już następnego dnia od rana, zbiegiem dnia ból stawał się coraz mocniejszy. Apteki oczywiście nie czynne bo to święta
W końcu szwagierka po dwóch dniach się zlitowała nade mną i kupiła mi energetyka. Wiecie jak to jest w osiedlowych sklepikach zawsze idzie w nich dostać ćmiki, alkohol i napoje energetyczne.
Przyznaje bardzo trudno mi jest się obejść bez kofeiny chociaż potrafię bez niej żyć to na pewno z niej nie zrezygnuje.
Nie obrażam sobie już dnia bez kubka dobrej kawy a raczej trzech czy czterech. Kawiarnie nadal będą moim ulubionym miejsce a w szczególności Starbucks.

A więc kto z Was nie wyobraża sobie dnia bez dobrej kawy? Ktoś się przyznaje że grozi mu CUD?

- fragmenty artykułu http://www.womenshealth.pl/zdrowie/Uzaleznienie-od-kawy-kofeina-jak-narkotyk,6204,1
- grafika ze str Google.pl oraz Women'sHealth

2 komentarze:

  1. Też nie wyobrażam sobie życia bez kawy :)
    Nominowałam Cię do LBA :) http://lifestylebyagnieszka.blogspot.com/2016/07/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć że nie jestem jedyna która nie wyobraża sobie życia bez kawy :) Bardzo dziękuje za nominacje :) :)

      Usuń

Dziękuje za każdy pozostawiony komentarz:)
Bardzo chętnie poznam Twoje zdanie:)
Każdy pozostawiony ślad motywuje mnie do dalszego pisania:)