16:49:00

Rozczarowania || Disappointing No.1





Czy można nazwać kosmetyk bublem?  
Bubel to jest coś co się nie sprawdza ale czy to oznacza że li i wyłącznie u Nas czy u większej ilości osób, konsumentów.
No więc właśnie hmm i tu jest zagłoska. Chciałam zapoczątkować na blogu właśnie serię takich nie sprawdzonych się kosmetyków lecz jakby ją tu nazwać.
Nie chciałam zniechęcać do danych kosmetyków lecz powiedzieć co się u mnie nie sprawdziło.
Tyle słowem wstępu czas przejść do rzeczy.


Zacznę od produkty o którym było jakiś czas temu głośno, dobra może z pół roku temu ale ja go kupiłam dopiero ostatnio. A mowa tu o tuszu Lovely Curling Pump Up

Tusz miał być wydłużająco-pogrubiający i jeszcze dodatkowa ma pokręcać rzęsy. Co do efektu jaki daje mogę się zgodzić, przy dwóch warstwach naprawdę daje zadowalający efekt który nawet do mnie. Szczoteczka jest w porządku, silikonowa wygięta.
Tusz ogólnie bardzo przypomina mi tusz z Gosh Copenhagen Catchy Eyes. Tusz z Gosh Copenhagen miałam okazję testować był dla mnie ok.


Tutaj zachwyty się kończą, tusz po prostu się kruszył, osypywał przy okazji tworząc efekt Pandy. Wystarczyło dosłownie delikatnie dotknąć rzęsy a tusz osypywał się jak igły z choinki po świętach. Taki tusz jest dla mnie skreślony. Nie jestem perfekcjonistką ale nie mogę pozwolić sobie raczej nie pozwolę sobie aby zerkać ciągle w lusterko czy tusz już zrobił mi pandę czy jeszcze nie.




L'Oreal ma bardzo dobre kosmetyki kolorowe ale płyn micelarny za diabła mi nie służy. Obecnie mamy trzy wersję płynu micelarne, miałam okazję testować dwufazowy, do cery normalnej i wrażliwej. I kompletnie żaden mi nie służył.


Zaczęłam od wersji miniaturowych, wiecie jak to z taki jest leżą gdzieś dłużej więc mogło się nie sprawdzić lecz po wersjach pełnowymiarowych również występowała uczulenia. Fakt mam cerę wrażliwą i zauważyłam że kosmetyki z działu masmakretowych coraz bardziej mnie uczulają no ale jeśli mam produkt i jest jak wół napisane 'cera wrażliwa' to można się spodziewać że do takowej cery będzie ok.



Trzecim kosmetykiem który również mnie nie zachwycił a był w polecenia to Bambino szampon do włosów. Chociaż to szampon do włosów to jego przeznaczenie było inne - mycie pędzli. Tak dokładnie postanowiłam za Waszą namową myć nim pędzle, miała to być lepsza alternatywa dla Carex'a który dotychcza służyć mi do 'prania' moich pędzelków.


Z tego co mi było wiadomo Bambino ma bardzo dobrze myć pędzle nie tylko od cieni, eyelinera itp ale także od podkładu(!) No i tu się zaczęły z lekka schody, tak jak zmywał cienie z pędzli do oczu, bądźmy szczerze takie rzeczy zmywa nawet najzwyklejsze mydło. Gdy doszliśmy do flat top to nie było tak fajnie, nie mógł sobie poradzić z podkładem a to nie był jakiś zaschnięty podkład tylko myłam pędzel zaraz po jego użyciu. O domyciu gąbeczki to nawet nie mówię.
Stwierdziłam że dam mu jeszcze jedną szanse, skoro tyle osób poleca to u mnie przecież też musi domywać. Wzięłam pojemnik i moczyłam gąbeczkę w szamponie. Efekt był jednak taki sam.
Zostanę jednak przy Carexie i olejku do mycia ciała to się jak na razie sprawdza u mnie najlepiej.


Macie u siebie też takie niesprawdzone produkty? :) 
Czym Wy myjecie swoje pędzle/ gąbki? :)

4 komentarze:

  1. Znam jedynie tusz - lubię go, ale wersja różowa bardziej mi odpowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różowej wersji nie miała ale jak mówisz że Tobie odpowiada to może ją przetestuje :)

      Usuń
  2. Tusz u mnie też się nie sprawdził. Fakt L'oreal ma fajną kolorówkę ale pielęgnacja do bani ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co mi się z L'Oreal sprawdziło to maseczki z glinkami :)

      Usuń

Dziękuje za każdy pozostawiony komentarz:)
Bardzo chętnie poznam Twoje zdanie:)
Każdy pozostawiony ślad motywuje mnie do dalszego pisania:)

Copyright © 2016 kruszynkaaa91 , Blogger